Przejdź do treści
Goła prawda o kosmetykach Aktualizujemy rankingi co tydzień Newsletter — co środę o 18:00
Poradniki

Jak czytać INCI: 7-minutowy przewodnik dla początkujących

Spojrzysz na opakowanie kremu i widzisz «Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride». Co z tego rozumieć? Wszystko, jeśli znasz trzy zasady.

Helena
24 maja 2026 · 4 min czytania

Spojrzysz na opakowanie kremu i widzisz: „Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Niacinamide, Parfum…„. Brzmi jak wzór chemiczny do matury. W rzeczywistości — to lista, którą da się zrozumieć w pięć minut, jeśli znasz trzy zasady. A na ich podstawie odróżnisz dobry krem od marketingowej ściemy szybciej, niż zdążysz przeczytać front opakowania.

Zasada 1: Kolejność = stężenie

Składniki na liście INCI są ułożone od największego stężenia do najmniejszego. Pierwszy składnik to ten, którego jest w produkcie najwięcej. Drugi — drugi co do ilości. I tak dalej.

To znaczy: jeśli krem ma na froncie „z kwasem hialuronowym”, a na liście INCI Sodium Hyaluronate widzisz dopiero na 15. pozycji — to producent dodał go tyle, żeby móc o nim napisać, nie tyle, żeby cokolwiek zrobił w skórze.

Zasada 2: Wyjątek pierwszego procenta

Składniki, których jest mniej niż 1%, można w INCI ułożyć w dowolnej kolejności. To prawne ułatwienie dla producenta — i pułapka dla czytelniczki.

Jak rozpoznać granicę 1%? Patrz, gdzie pojawiają się konserwanty (phenoxyethanol, sodium benzoate, potassium sorbate) i barwniki (CI 12345 itp.). To zwykle właśnie one wyznaczają poziom „< 1%”. Wszystko po nich — w tym często szumnie reklamowane „aktywne składniki” — jest w bardzo małym stężeniu.

Zasada 3: COSING > Instagram

Każdy składnik kosmetyczny w Unii Europejskiej ma nazwę INCI z bazy COSING. Jest tam jego funkcja, bezpieczeństwo, regulacje. Inna popularna baza to EWG Skin Deep, ale bywa kontrowersyjna (czasem zawyża ryzyko).

Praktyczna zasada: jeśli widzisz nieznany składnik, wpisz jego INCI w Google z dopiskiem „cosing” lub „incidecoder”. W 20 sekund dowiesz się, czy to humektant, emulgator, konserwant czy „aktyw” — i czy ma sens w tej pozycji.

Mały test — przeczytaj ten skład

Co z tego czytasz?

  1. Alcohol Denat. na 3. pozycji = bardzo dużo alkoholu denatowanego, w kremie nawilżającym to czerwona lampka.
  2. Glycerin dopiero na 8. pozycji — czyli zaraz po Parfum i Phenoxyethanol. Stężenie zapewne 1–2%. Mało.
  3. Sodium Hyaluronate i Allantoin po konserwancie — to jest „pyłek” składników aktywnych dla marketingu, nie dla skóry.

Werdykt? Skład kremu za to nawilżający nie jest — niezależnie od tego, co krzyczy front opakowania.

Czego nie warto się bać

W internecie krąży lista „toksycznych składników”. 80% z nich to bullshit. Konkretnie:

  • Parabeny — bezpieczne, dobrze przebadane konserwanty. Histeria z 2004 roku, dawno obalona.
  • Silikony (dimethicone, cyclomethicone) — bezpieczne, nie „dusza skóry”, nie blokują porów. Często bardzo przyjemne sensorycznie.
  • Phenoxyethanol — standardowy konserwant, do 1% bezpieczny, lepszy niż brak konserwacji w wodnym produkcie.
  • SLS/SLES w żelach myjących — drażniące, ale to nie „rak”, tylko zła ergonomia dla skóry suchej i wrażliwej.

Trzy rzeczy, które naprawdę wartą sprawdzać

  1. Pozycję humektantów (Glycerin, Glycerol, Sodium Hyaluronate, Urea) — w nawilżających kremach pierwsza piątka.
  2. Obecność alkoholu denatowanego w pierwszej dziesiątce produktów dla skóry suchej i wrażliwej — jeśli jest, odpuszczasz.
  3. Pozycję obiecywanego „aktywu” — jeśli reklamują niacynamidem albo witaminą C, oba powinny być przed konserwantami, najlepiej w pierwszej połowie składu.

Tyle. Trzy zasady, pięć minut przy półce w drogerii, oszczędność dziesiątek złotych miesięcznie.

Helena

Senior testerka golababa.pl. Magister chemii kosmetycznej, lat doświadczenia w formulacji. Korneometr trzyma blisko, marki — daleko.

Więcej od autora